Ryzyko interferencji magnetycznej z nowoczesnymi smartfonami – co naprawdę grozi pacjentom z urządzeniami wszczepialnymi?
W sierpniu 2025 r. w Europace ukazała się praca niemieckiej grupy z Muenster, która w sposób systematyczny i eksperymentalny zbadała interferencje magnetyczne w urządzeniach wszczepialnych (Cardiac Implantable Electronic Devices – CIED), oraz jak najskuteczniej móc zapobiec temu problemowi. Autorzy założenia badania oparli na dwóch ważnych obserwacjach: po pierwsze, coraz więcej chorych z implantowanymi urządzeniami posiada smartfony, po drugie, smartfony wykorzystujące ładowanie bezprzewodowe posiadają wbudowane magnesy, które mogą indukować interferencje z urządzeniami wszczepialnymi. W Iphone’ach firmy Apple technologia ta nosi nazwę MagSafe i jest obecna od iPhone’a 12 wzwyż, a co więcej, wiele etui i akcesoriów jest także opartych na tym standardzie. Chociaż w porównaniu z firmą Apple aktualnie dostępne urządzenia oparte o platformę Android wykorzystują ładowanie w technologii „Qi”, która obecnie nie wymaga wbudowywania w urządzenia pierścienia magnetycznego, to nadchodząca technologia „Qi2.0” oparta na współpracy z firmą Apple, spowoduje wprowadzenie podobnego do applowskiego rozwiązania także do smartfonów innych firm.
Badanie omawiane w tym opracowaniu przeprowadzono w sposób niezwykle pragmatyczny – we fragmencie ściany klatki piersiowej świni umieszczono łącznie 16 CIED: 6 stymulatorów (zarówno VVI/DDD, jak i CRT-P) oraz 10 ICD (również w pełnej gamie rodzajów i modeli), obejmując wszystkich pięciu głównych producentów. Każde urządzenie umieszczano w dwóch wariantach – podskórnie i podmięśniowo (na głębokości około 2,5 cm pod skórą), a następnie podłączano do interaktywnego symulatora serca, tak by rejestrować zarówno sygnały dźwiękowe i asynchroniczną stymulację, jak i ewentualny wpływ na terapie wysokoenergetyczne czy zdarzenia rejestrowane w pamięci urządzeń. Nad miejsce urządzenia przykładano następnie smartfony: iPhone 14 oraz Google Pixel 8 Pro. Telefony testowano w kilku konfiguracjach – bez obudowy, następnie w etui magnetycznym kompatybilnym z technologią MagSafe, a w razie stwierdzenia interferencji – z cienką (1 mm) stalową płytką przytwierdzoną do tylnego panelu smartfona. Jak już podkreślono, wszystkie próby przeprowadzono zarówno dla urządzeń umieszczonych w loży podskórnej, jak i podmięśniowej.
Wobec urządzeń zlokalizowanych w loży podskórnej iPhone 14 wywoływał reakcję na magnes w 7 z 16 analizowanych urządzeń (44%). Dotyczyło to wszystkich badanych stymulatorów (VVI/DDD) oraz obu ICD firmy Medtronic; w pozostałych ICD – bliskie przyłożenie Iphone’a nie powodowało widocznej zgodnie z zastosowaną metodologią interferencji. Umieszczenie Iphone’a w etui magnetycznym zgodnym z MagSafe powodowało jedynie niewielką zmianę ryzyka interferencji – reakcję na magnes odnotowano w 6 z 16 przypadków (38%). W stosunku do Iphone’a smarfton Google Pixel 8 Pro nie powodował reakcji na magnes w żadnym z 16 urządzeń, nawet kiedy telefon umieszczano w magnetycznym etui.
Druga ważna obserwacja dotyczy środka zaradczego proponowanego przez autorów. Cienka stalowa płytka grubości około 1 mm, przykładana do tylnego panelu iPhone’a, całkowicie eliminowała ryzyko reakcji na magnes. Aby dokładnie uzasadnić tę różnicę, autorzy dokonali pomiaru siły pola magnetycznego emitowanego przez smartfony w analizowanych konfiguracjach. W przypadku iPhone’a pozbawionego etui, w okolicy pierścienia MagSafe telefon ten generował pole o mocy ok. 4,2 mT, ten sam telefon w etui MagSafe – ok. 2,7 mT, natomiast przyłożenie płytki stalowej redukowało tę moc do ok. 0,3 mT. Jest to o tyle istotne, że ustalony poziom mocy pola magnetycznego, poniżej którego urządzenia wszczepialne nie powinny ulegać interferencjom i reakcji na magnes, ma wartość ok. 1 mT.
Trzecia ważna obserwacja płynąca z przytaczanego badania dotyczy głębokości implantacji. Przeniesienie urządzenia do loży podmięśniowej (przygotowanej przez autorów na głębokości ok. 2,5 cm pod skórą) całkowicie zabezpieczało przed indukcją reakcji na magnes przez smartfony – i to bez utraty możliwości klasycznego programowania czy reakcji na stosowane w praktyce klinicznej dedykowane magnesy dystrybuowane przez producentów urządzeń. Badacze potwierdzili to dla całej gamy analizowanych urządzeń i obu telefonów, w konfiguracjach z etui magnetycznym i bez niego.
Przedstawiany eksperyment, chociaż mający charakter przedkliniczny, posiada kilka niezwykle istotnych przesłań do codziennej praktyki klinicznej. Po pierwsze, w przypadkach klinicznie uzasadnionych, zwłaszcza u osób z wysokim prawdopodobieństwem „bliskiego kontaktu” smartfona z okolicą urządzenia (np. osoby młode, dużo korzystające ze smartfonów), głębiej wytworzona loża może realnie zmniejszyć ryzyko interferencji z urządzeniem. Oczywiście, zgodnie z obowiązującymi zaleceniami, wybór głębokości, na której wytwarza się lożę, pozostaje w gestii operatora, a tworzenie głębszej „kieszeni” należy przeciwstawić ewentualnym ryzykom związanym z lożą śród-/podmięśniową (w tym: trudniejszym dostępem w razie kolejnych wymian, większym ryzykiem uszkodzenia mięśni i krwawieniem, a także potencjalnymi dolegliwościami bólowymi sród- oraz pozabiegowo), jednak nie można nie pominąć braku ryzyka interferencji z urządzeniem obserwowanego w analizowanej pracy już na głębokości 2,5 cm od skóry. Mając na uwadze fakt, że u osób, u których implantuje się obecnie urządzenia, tkanka podskórna ma często więcej niż wyżej przytoczone 2,5 cm, już nieco głębsze posadowienie loży w tkance podskórnej może skutecznie zapobiegać interferencjom ze smartfonami, bez konieczności tworzenia głębokiej loży śród- lub podmięśniowej.
Autorzy dodatkowo osadzili wyniki w szerszym kontekście danych literaturowych – od czasu pierwszego opisu Greenberga i wsp. z 2021 r., zgodnie z którym iPhone 12 wywoływał reakcję na magnes w niektórych ICD firmy Medtronic, dokonano pewnych zmian w strukturze i budowie produkowanych iPhone’ów – zmianie uległy m.in. położenie baterii i orientacja pierścienia magnetycznego. Pomimo to, ryzyko interferencji z urządzeniami wszczepialnymi wciąż jest niepomijalne i, jak pokazuje obecna praca, wyraźnie związane z samą obecnością stałego pierścienia magnetycznego pozwalającego na szybkie ładowanie. Fakt ten tłumaczy także, dlaczego urządzenia z ładowaniem Qi, nieposiadające wbudowanego pierścienia (w analizowanej pracy smartfon Google Pixel 8 Pro) okazały się względnie bezpieczne dla urządzenia, a etui kompatybilne z technologią MagSafe (zawierające magnesy znacznie mniejsze niż ten obecny w Iphonie, co potwierdzono między innymi w ocenie fluoroskopowej) miały znacznie mniejszy wpływ na urządzenia implantowane niż iPhone.
W komentarzu redakcyjnym Censi i Boriani zwracają uwagę na dużą rozbieżność między tempem rozwoju elektroniki (w tym smartfonów), a ramami testów kompatybilności elektromagnetycznej oraz procesami i normami certyfikacji. Rozbieżność tę można obserwować zarówno w kontekście produkcji urządzeń wszczepialnych, jak i smartfonów, których kolejne generacje wyprzedzają aktualnie dostępne zalecenia i regulacje. Urządzenia wszczepialne projektuje się tak, by były odporne na pola elektryczne i elektromagnetyczne, ale celowo reagowały na magnes (powyżej ~1 mT) dla możliwości łatwego i bezpiecznego postępowania klinicznego w przypadku klasycznej interrogacji, jak również celowego włączania trybu magnet response przed operacją czy w momencie konieczności dezaktywacji terapii wysokoenergetycznych u chorych z ICD. I chociaż wyjściowo, na etapie projektowania i rozwoju technologii urządzeń wszczepialnych, ryzyko interferencji magnetycznych było niemal znikome, to pojawienie się systemów ładowania bezprzewodowego, a także innych technologii wykorzystujących silne magnesy w codziennym życiu, podważyło to założenie.
Warto przypomnieć tu zalecenia producentów, zgodnie z którymi powinno się zachować dystans 15 cm odległości między smartfonem a implantowanym urządzeniem bądź 30 cm podczas jego ładowania bezprzewodowego (magnetycznego). I chociaż są to zalecenia rozsądne i raczej zwykle wykonalne, to adherencja pacjentów do tych rekomendacji jest często ograniczona: niepomijalny odsetek chorych pomimo zaleceń nosi telefony w kieszeni koszuli na piersi, w etui na smyczy, czy trzyma telefony na klatce piersiowej podczas snu (np. dodatkowo słuchając muzyki ze słuchawek bezprzewodowych, o których również pisano w kontekście interferencji elektromagnetycznej).
Na polskim gruncie warto krótko przypomnieć, że w naszym badaniu ankietowym (opublikowanym w Polish Heart Journal w 2022) większość pacjentów z ICD/CRT-D korzystała już ze smartfonów. Pacjenci często nosili smartfony blisko urządzeń, a prawie 20% nie wiedziało o ryzyku interferencji między smartfonem a urządzeniem. Dlatego w przekazie dla chorych trzy proste reguły wydają się być najważniejsze:
- należy zachować dystans (≥ 15 cm, a podczas ładowania bezprzewodowego ≥ 30 cm),
- w trakcie rozmowy należy trzymać telefon po stronie przeciwnej do urządzenia,
- nie należy odkładać telefonu na klatkę piersiową, np. przed zaśnięciem.
Co równie istotne, aktualne, przystępnie przedstawione informacje dotyczące tego, jaki dystans należy traktować jako bezpieczny w kontekście większości sprzętów domowego użytku czy innych codziennych aktywności, można znaleźć w materiałach edukacyjnych (np. na portalu Akademia Pacjenta), co ułatwia spójne przedstawianie treści podczas rozmów z pacjentami, np. w poradni kontroli urządzeń. Codzienna praktyka pokazuje bowiem, że jedną z najczęstszych wątpliwości pacjentów w stosunku do posiadanych przez nich implantowanych urządzeń są właśnie kwestie bezpieczeństwa wykorzystywania płyt indukcyjnych, kuchenek mikrofalowych czy niektórych zabiegów rehabilitacyjnych w trakcie pobytów sanatoryjnych.
Na koniec autorzy zwracają uwagę na ważny aspekt w kontekście przyszłości współistnienia smartfonów i urządzeń wszczepialnych. Chociaż w chwili obecnej technologia bezprzewodowego ładowania smartfonów w oparciu o silne magnesy wbudowane w urządzenia ograniczona jest do urządzeń firmy Apple, to wprowadzenie technologii Qi2.0 poskutkuje szeroką ekspansją tego sposobu ładowania, a więc i znacznie większą liczbą pacjentów, której dotyczył będzie problem potencjalnej interferencji. Dlatego też w epoce, w której nie można sobie wyobrazić codzienności bez smartfona, przed nami kolejne wyzwania związane z możliwością swobodnego korzystania z dobrodziejstw technologii, przy zachowaniu bezpieczeństwa funkcjonowania wszczepionych układów.